<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Słowacki naród">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="3">
<date="1951-03-18">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Za punkt wyjścia służy prof. Pigoniowi spostrzeżenie, że na duszy Słowackiego, jak i na duszach jego współczesnych zaciążyły dwa żałosne bieguny: utrata niepodległości i katastrofa napoleońska. Wcześnie uległ on pesymistycznej psychozie epoki, popadając w skrajny indywidualizm, stąd uderzająca jest w jego młodzieńczych utworach nieobecność zbiorowością. Zamknięty w domowej, dusznej atmosferze czczego kosmopolityzmu i czczej ugodowości, nie miał popędu do sięgania korzeniami w to podglebie budzącej się energii narodowej, skąd ciągnęli miazgę żywotną filomaci Samotność typowego dlań bohatera sprawia, że pod grząskim gruntem jego stóp wyczuwamy przecież jakąś przepaść rozpaczy. Upadek powstania, choć stał się dla duszy poety olbrzymim problemem, rozpatrywany był początkowo w jego utworach prawie wytycznie w pryzmacie jednostki, jakby bez wyczucia tragedii pokolenia. Pojawia się teraz dramat jego wiary w naród. W „Lambrze" dochodzi do głosu po raz pierwszy pretensja dziwna, gniew na naród, że mrze za długo, że nie zginął od razu... Ten niesamowity maksymalizm: jeżeli nie życie wolne — to zgon, jeżeli nie zwycięstwo to absolutna zatrata, ta najbardziej krańcowa alternatywa dla narodu: wszystko lub nic —powracać będzie w pieśni Słowackiego jeszcze niejednokrotnie, stanie się tam istną, obsesją. Mogła ona — stwierdza Pigoń — wyróść tylko na gruncie indywidualizmu niezdolnego do czucia, nawiązania czucia ze zbiorowością współplemienia. A nawet później, kiedy Słowacki świadomie sobie ten obowiązek nawiązania nałożył, długo będziemy stwierdzać, że za właściwe swoje zadanie uważa on wyrażanie tej właśnie rozpaczliwej sytuacji. Nastawienie to przejawiało się również w niezwykle pesymistycznym szacowaniu emigracji (w przeciwieństwie do Mickiewicza, którego optymizm utwierdzała wiara w rychłą wielką rewolucję europejską), ono to sprawiało, że straszliwa perspektywa znicestwienia narodu, zatraty nieodwracalnej stawała przed Słowackim w pierwszych latach emigracji z całą wyrazistością, że określał swoje powołanie — poety na mogiłach. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
